Zaostrzenie relacji między Rosją, a Turcją po zestrzeleniu rosyjskiego SU24 nad Latakią.

3 lata temu (03 grudnia 2015)

Abstrahując od mitologizowania polityki Kremla przez „ekspertów”: „Jaka to teraz będzie zemsta, niedźwiadek się przebudzi, łohoho zaraz Rosjanie rozpierdolą cała to Anatolię w pizdu”. Tak, już widzę w powietrzu te nuki lecące i Russia Today filmującą na żywo jak Żyrinowski poklepuje Putina gdy ten naciska wielki czerwony guzik.

Osobiście oczekuję, że największym skutkiem zawieruchy między Erdoganem i Putinem będzie szereg inicjatyw na osi Ankara – Baku – Aszchabad. Czyli znaczne przyspieszenie prac nad budową gazociągu z Turkmenbaszy do Baku i zabezpieczenie (także z militarnym zaangażowaniem) istniejącego ropociągu w newralgicznym odcinku w Gruzji przy granicy z Osetią Południową.

Pamiętać należy też o cały czas niepewnej sytuacji w Karabachu. Azerowie są silni jak nigdy dotąd, Turcja antyrosyjską jak nigdy dotąd, a Armenia niezdecydowana (NATO/UE – Rosja) też jak nigdy dotąd. Sytuacja skrajnie niekorzystna dla Rosji.

Aby wygrać wojnę w Karabachu trzeba zrobić tylko dwie rzeczy. Kontrolować północny korytarz życia i kontrolować południowy korytarz życia. Zajęcie tych dwóch dróg oznacza zagładę całego regionu. Jedyne lotnisko jest w zasięgu większości rodzajów artylerii.

Od strony Rosji można oczekiwać dozbrajania PKK i YPG ale to akurat kwestie oczywiste. Innym potencjalnym działaniem jest naciskanie na Chomejniego aby zamknął tranzyt dla Turcji. To byłby potężny cios gdyż Turcja ma bardzo bliskie relacje ekonomiczne z Taszkentem, Astaną i Aszchabadem. Dalej także z Chinami do których wiedzie kilka dróg, wszystkie przez regiony z wpływami rosyjskimi (Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan; Uzbekistan i Turkmenistan są relatywnie suwerenne od Moskwy), jednak tutaj nie oczekiwałbym odważniejszych zagrań Putina, ten odcinek Azji Środkowej jest pod ekonomiczną władzą Chin. Oczywiście to Rosja posiada tam zwierzchnictwo militarne jednak odebranie kolosalnych zysków lokalnym watażkom z Emomajlem Rahmonem na czele mogłoby się zakończyć utraceniem obecnej pozycji.

Mówiąc krótko. Rosja wdepnęła w turecką strefę wpływów. W mojej ocenie zapłaci za to znacznie wyższą cenę niż Turcja. Uzasadnienie wyżej jakby komuś wyłączył się mózg po pierwszym akapicie.