Luźne przemyślenia nt. zachodnich dziennikarzy/badaczy

3 lata temu (15 grudnia 2015)

Takie specyficzne przemyślenie. Mocno krytyczne.

W czasie swoich wyjazdów poznałem dziennikarzy i pracowników akademickich z wielu krajów. Nie jakoś super dużo ale się trafiali.

I pozostał we mnie bardzo mocno negatywny obraz takich postaci ze świata Zachodniego, głównie kobiet. Tak, będzie seksistowsko.

Pamiętam jak poznaliśmy w Uzbekistanie Dunkę. W Samarkandzie bodajże. Dużo mówiła o relacjach między państwami w Azji Środkowej i dużo mówiła o ludziach wewnątrz. No i nie pamiętam już dokładnie, ale utkwiło mi i Kaśce, że no, jej obraz bardzo nam nie pasował z tym co my widzieliśmy i to co nam mówiły lokalne osoby. To się tyczyło bodajże dyktatury, autorytaryzmu i ogólnie strasznego zamordyzmu.

Zaczęliśmy lekko polemizować, że no tak, że jest ale to nie do końca tak, że z tymi polami bawełny też nie do końca jak mówią na zachodzie, że jak porozmawiać z miejscowymi to się wyłania oczywiście patologiczny świat ale nie tak przerażający. Że wszystko ma swoją logikę i na końcu są tam po prostu ludzie.

Oczywiście zebrały nam się ciężkie baty naiwności Emotikon wink Tylko pojawia się jeden hak. Pojawiło się jedno małe pytanie. Czy mówisz po rosyjsku…? Nie.

Dziękuje. Wszystko. Cytując Eldokę… to tak jakbyś mieszkał na księżycu i chciał mówić o Polsce.

Podobnie aczkolwiek lepiej miałem ostatnio w Srebrenicy z Amerykanką. Dwie książki, znany badacz, od wielu lat zaangażowana. Nie podważam jej dorobku. Ale wiecie… jest coś takiego, że ja jako Słowianin łapie dużo łatwiej kontakt. To nie jest hejt ale jak ludzie z zachodu mówią po serbsku czy rosyjsku to nie to samo, oni nie kumają niuansów, oni się skupiają na gramatyce, układają te zdania starannie ale gubią po drodze takie flow, taką swobodę dyskusji. Zamiast utrzymywać tempo oni to przerywają, odpadają po drodze. Są bardzo mądrzy ale ich rozmówca już jest gdzieś indziej zanim oni się wysłowią.

Poza tym zapytałem ją czy rozmawia/(ła) z Serbami? Nie. Po co. Oni mają swoją wersję, ciężko się z nimi rozmawia. K***a. Ręce mi opadły. No to chyba tym bardziej warto z nimi rozmawiać, spróbować zrozumieć, walnąć z nimi rakiję i papriciać. Posłuchać jak „jego” wujka ze skóry obierali. Po co… ona robi badania o tragedii Boszniaków, a nie Serbów przecież…

Ciężko to wszystko opisać. Ci co widzieli jak nawijam po rusku, jak walę wódę na wschodzie, jak gestykuluje po serbsku… to jest coś innego. Jestem inny od miejscowych oczywiście ale ten dystans jest dużo mniejszy. Nie lewituje w jakieś zachodniej rzeczywistości własnych tez.

Poza tym Zachód ma poczucie wyższości na wschodem. Oni nie kumają, że Jugosławia to żaden straszny reżim, nie kumają, tych mechanizmów partyjniactwa, biurokracji, korupcji w bloku wschodnim. Oni nigdy nie dadzą w łapę, bo nie, bo takie zasady. Jak chcesz zrozumieć dany kraj nie partycypując w jego patologiach? Nie powołujesz się na swobody zapisane w konstytucji JuESej tylko dogadujesz się.

Długo pisać. Mam bardzo krytyczny stosunek do zachodnich badaczy. Nie do wszystkich ale jeśli chodzi o taką chęć i motywację wejścia głęboko w temat mam wrażenie, że Polacy tutaj biją ich na głowę.

Wsio, Spontanicznie.