Marsz Niepodległości 2015

3 lata temu (12 listopada 2015)

Dobra teraz króciutkie refleksje z Marszu Niepodległości:

– Ja latałem z aparatem głównie w części przodowej, która była narażona najbardziej na zamieszki, obyło się bez nich, były incydenty ale marginalne. Nie powiem nic nowego: brak policji w zasięgu rzutu kamieniem jako czynnika katalizującego burdy wśród kiboli i dodatkowo dobra organizacja Straży Marszu wyeliminowały zadymy. Pirotechnika była relatywnie niegroźna – wyraźnie widać, że zakaz rac i podobnych materiałów nie ma większego sensu. Jasne, jak wsadzisz komuś palącą się racę w ryj to zrobisz krzywdę ale gwarantuje, że dobrze podłożona noga też nie pozostanie dla ofiary bez śladu. Więc kłania się zdrowy rozsądek, a nie totalitarne zapędy władzy ustawodawczej.

– Haseł rasistowskich praktycznie nie słyszałem. Islamofobiczne dosłownie raz, może dwa ale to też w granicy tolerancji. Grubo ponad 90% to były hasła patriotyczne, narodowe, katolickie. Można się z nimi nie zgadzać ale nie były w żaden sposób skandaliczne. To, że ktoś się z nimi nie zgadza nie czyni z nich niczego złego co niektórzy usilnie próbują robić. Próbują dopisać do haseł katolickich opowieść o ksenofobii i rasizmie. Przypominam, jestem deistą.

– Bardzo nie podobało mi się przemówienie młodego księdza. Długo by się rozpisywać. Nie chcę polskiego Ante Pavelicia. O ile treść sama w sobie nie była przerażająca, po prostu się z nią częściowo nie zgadzałem (głównie na tle religijnym, separuje korzeń judeochrześcijański i wartości chrześcijańskie od czysto klerykalnego radykalizmu), o tyle forma przypominała mi najgorsze demagogiczne przemówienia z lat 40-tych.
Poprawka: Pavelić był politycznym przywódcą. Religijnym, księdzem, który decydował o kierunkach czystek etnicznych oczywiście był Alojzije Stepinac, zagapiłem się z rozbiegu.

– Nie podobały mi się okazywane sympatie włoskiej Forzie czy węgierskiemu Jobbiku. Jobbik, który atakuje fizycznie mniejszość romską czy węgierskiego deputata do serbskiej Skupsztiny (parlament Serbii) tylko dlatego, że wojwodińscy Węgrzy zdecydowali się współtworzyć koalicję rządową z Serbami jest dla mnie skandaliczne, politycznie zideologizowane pozbawione jednocześnie logiki i zmysłu samozachowawczego. Co oni chcą? Aby wkurwić Serbów i przekonać ich aby dokończyli dzieło Tity z pierwszych lat od zakończenia II Wojny Światowej i wyrzucili pozostałych Węgrów z Suboticy?
Rozumiem sympatie na płaszczyźnie narodowej ale polscy Narodowcy mimo to powinni bardziej krytycznie oceniać neofaszystowskie ruchy do których zalicza się Jobbik. Polacy mają dużo silniejszą spuściznę endecką, a nie faszystowską czy narodowo socjalistyczną. Podkreślajmy to.
Kogo dalej chcą popierać nasi narodowcy? Złoty Świt, którego bojownicy wybijali srebrenickich Muzułmanów w ramach greckiego batalionu ochotniczego w Bośni? Chyba coś bardzo nie tak.

To rzeczy, które rzuciły mi się mocno w oczy, a wydaje mi się oceniają Marsz z innej niż czysto medialnej perspektywy.

Cieszę się, że byłem. Moja tożsamość to tożsamość zbudowana krwią moich przodków także mojej rodziny. Ten marsz to także marsz ku ich pamięci. Historycy niech dalej wygrzebują brudy AK czy NSZ, bardzo słusznie, trzeba to robić, nigdy nie zgodzę się na podobną retorykę wybielania jaka na przykład panuje z UPA na Ukrainie. Ale nie odbierajcie mi wartości jakimi kierował się powojenny WiN i NSZ mimo iż święci nie byli. Mamy prawo być dumni, a naszym obowiązkiem jest przywracać o nich pamięć.

Spójrzmy inaczej. Często lewica, także Feri Karpacki podczas naszej krótkiej rozmowo-audycji przypomina (przypomniał) o aspektach zbrodniczych NSZ. Zapominają(niał), że możemy o tym mówić właśnie dzięki środowiskom narodowym, który dzięki tytanicznej pracy wygrzebali z komunistycznego pyłu pamięć o WiN i NSZ. Gdyby tego nie (z)robili dzisiaj może byśmy nie mówili o takim Burym, bo nikt by nie wiedział o istnieniu takiego oddziału w takiej formacji.

Kolejny zarzut to, to że środowiska narodowe zawłaszczyły sobie monopol na taką formę świętowania Dnia Niepodległości. Nieprawda. Adam Warszawski słusznie zauważył, że nie zawłaszczyły, a zagospodarowały, bo inni mieli to w poważaniu. Więc chwała im za to, a reszta niech sobie pluje w brodę. Kto chce iść na piknik niech idzie, kto chce iść głośno skandować hasła niech idzie na marsz. Proste. Jak na meczu. Chcesz po prostu obejrzeć mecz idź na sektor z piknikami, chcesz kibicować, wydzierać gardło, odpalać race idź na żyletę. W czym problem? Dwie formy, które może bezpośrednio nie koegzystują ale na pewno wzajemnie się nie wykluczają.

Więc mimo, że historia nigdy nie jest czarno-biała co staram się podkreślać przez pryzmat Bałkanów to jeszcze raz:

Cześć i chwała bohaterom!